Justka Rojek-Linda – fotografka, artystka wizualna i fotoreporterka, członkini Związku Polskich Artystów Fotografików oraz Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich. Absolwentka Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu, magister sztuki (Wydział Sztuk Pięknych) oraz magister zarządzania zasobami ludzkimi. Siedmiokrotna finalistka Grand Press Photo, laureatka II Nagrody Grand Press Photo 2024 w kategorii Own Vision oraz konkursu National Geographic 2023. W swojej twórczości porusza się na pograniczu dokumentu i metafory, badając relacje między rzeczywistością, pamięcią i wyobraźnią. Fotografuje ludzi oraz miejsca, w których codzienność odsłania swoje mniej oczywiste znaczenia. Autorka prezentowanego na wystawie reportażu Naród Arki.
O reportażu Naród Arki
Na moich zdjęciach nie ma potopu. Nie ma też Arki Noego – przynajmniej nie tej, jaką znamy z ilustracji w dziecięcych książkach. A jednak w centrum wszystkiego unosi się jej cień. Symboliczny. To opowieść o ludziach, którzy zostali, gdy świat wokół nich zaczął odpływać.
Według ormiańskiej tradycji, to właśnie tu – na górze Ararat – osiadła Arka po wielkiej katastrofie. Dziś Ararat stoi za zamkniętą granicą, po stronie Turcji, ale w wyobraźni Ormian pozostaje punktem odniesienia. Jak kompas, który wskazuje nie kierunek, lecz sens. Arka jako stan, nie jako pojazd. Trwanie zamiast ucieczki. To opowieść o narodzie, który zamiast uciec przed historią, wybrał jej codzienne znoszenie.
Wystawa Naród Arki to fotograficzny portret Armenii widzianej od wewnątrz. Kraj, którego złożoność często redukuje się do geopolitycznych haseł, tutaj ukazuje się jako pejzaż emocjonalny i duchowy. Krajobraz pęknięty – przez wojny, przez migracje, przez katastrofy naturalne – a jednak wypełniony ludźmi, którzy w tych szczelinach zakładają domy, zapalają świece, uczą się śmiać.
Fotografie pokazują codzienność – ale nie tę sformatowaną do rutyny. To codzienność pełna znaczeń, gestów i ciszy. Chłopiec, który z kamyków układa swój świat – może z biedy, może z wyobraźni. Kobieta, której twarz rozświetlają tylko świece, modląca się w milczeniu, które mówi więcej niż słowa. Dwóch duchownych, których uśmiech ma w sobie i światło, i ciężar – śmiech jako forma oporu, może nawet sakramentu.
Jest też samotnik mieszkający w namiocie przy opuszczonej cerkwi. Strażnik świętości, nie z urzędu, lecz z powołania. Albo dzieci wspinające się na zardzewiałą bramę nieczynnego przedszkola – przy nich namalowane słońce, symbol trwania mimo wszystko. Radość w ruinie. Dzieciństwo, które się nie poddaje.
W jednym z kadrów pojawia się linoskoczek – figura niemal metafizyczna. Balansuje wysoko nad ziemią, wspina się po drabinie, jakby szukał połączenia między tym, co tu, a tym, co gdzie indziej. Jego sylwetka wpisuje się w niebo tak, jak Arka wpisuje się w ormiańską świadomość: nieuchwytna, ale nieodłączna. Może to współczesna wersja drabiny Jakubowej – tej, po której wchodzi się w górę bez gwarancji, że się dojdzie.
To, co łączy bohaterów tych zdjęć, to nie spektakularność. Przeciwnie – ich życie jest ciche, nierzadko pomijane w światowych narracjach. Ale to właśnie oni — ci, którzy zostali — noszą w sobie coś, czego nie da się sfotografować wprost: ciężar przeszłości i światło przyszłości. Duchowość, która nie potrzebuje deklaracji. Tożsamość, która nie musi być nazwana, by była głęboko odczuwana.
W tle niemal każdej sceny wisi pytanie: dlaczego oni nie wyjechali? Dlaczego wciąż tu są, skoro ziemia się trzęsie, historia zaciska gardło, a przyszłość nie daje żadnych obietnic? Odpowiedzi nie padają wprost. Może to kwestia wiary. Może pamięci. A może po prostu – Arka nie odpływa. Arka to nie statek. Arka to język, krajobraz, sposób bycia. To samotna świątynia wśród ruin. To miejsce, którego nie opuszcza się bez utraty samego siebie.
Wystawa Naród Arki jest zaproszeniem do uważnego patrzenia – nie na egzotykę, ale na ludzi. Nie na tragedię, lecz na sposób trwania. To dokumentacja i medytacja jednocześnie. Reportaż z granicy – nie tylko geograficznej, ale też emocjonalnej i metafizycznej.
To także próba odpowiedzi na pytanie, czym jest tożsamość w świecie, który nieustannie się rozpada. I kim się stajemy, gdy wybieramy pozostać, zamiast odejść.
Naród Arki nie ucieka. Naród Arki trwa.